... sektor działalności przedsiębiorczej. Przecież kryzys nie jest wieczny, jak, zresztą, nie wiecznie spadają ceny na rynku nieruchomości hotelowych.
Skąpstwo zguba hotellier′a Biznes hotelarski dotarł na początek kryzysu w dość udanej formie położywszy nacisk na zebranie samej śmietanki w głównym sezonie uzdrowiskowym, minął w 2008 r w sposób bierny w stosunku do dobrobytu i odpowiedniego rozmachu.
Natomiast, już na początku grudnia nastąpiła walutowa panika i ogólna ekonomiczna niestabilność, i wtedy, gdy nadeszła duża ilość odmów od zimowego odpoczynku - właściciele hoteli zaczęli zastanawiać się.
Wydawało się, że sytuacja ma dwa wyjścia: przyciągnąć klientów dodatkową zniżką czy rabatem albo wystawić biznes na sprzedaż, zanim będzie za późno.
Co się tyczy pierwszego, to nawet prawie 30% obniżenie zapełnienia hoteli w okresie ferii zimowych nie zmusiło gospodarzy istotnie opuścić ceny. Dodajmy od razu, że i dotychczas gospodarze zamiast robić upusty, naodwrót podnoszą ceny, aby w ten sposób zrekompensować
brak klijentów.
Według danych
InteCredit od lutego do początku maja ilość ofert sprzedaży hoteli, pensjonatów i mini-baz odpoczynku praktycznie pozostaje niezmienną czyli
9,0% - 9,5% ogólnej liczby. Zatem, po tradycyjnych już wakacjach w pierwszej dekadzie maja, na rynku zrobił się ruch. Wielu właścicieli mini-hoteli, zlokalizowanych poza strefami uzdrowiskowymi, nieco dalej od wody, zorientowanych, przeważnie, na biznes-turystykę, zdecydowali się na sprzedaż hoteli.
W drugiej połowie maja początek czerwca, ogólna ilość ofert sprzedaży wzrosła o
1,5% i, w ten sposób, sektor hotelowy na rynku sprzedaży gotowego biznesu poszerzył swoją ofertę o
11%. Znacznie mniej wzrosła ilość sprzedawanych obiektów hotelarskich w południowo-wschodnich, południowych (wybrzeże Azowskiego i Czarnego morza, p-w Krym), i także w zachodnich regionach Ukrainy (Karpaty, Zakarpacie), bardziej aktywnie, natomiast na przemysłowym wschodzie kraju.
Od drugiej połowy czerwca napływ nowych ofert obniżył się prawie do zera, a niektórzy właściciele obiektów wystawionych już na sprzedaż, zaczęli prowadzić aktywne działania w tym kierunku wraz z odpowiednim podnoszeniem cen. Ale dane bieżące nie są tak optymistyczne, ponieważ nadal jest obniżenie zapełnienia hoteli w podstawowych południowych i zachodnich uzdrowiskowych okręgach kraju (
-35%-40% w środku maju i
-20-25% do środka czerwca).
Otóż można oczekiwać dalszego wzrostu sprzedaży biznes-obiektów danym sektorze już od drugiej dekady sierpnia. I nie ma mowy o żadnym obniżeniu cen, bo mając pewien zapas środków finansowych, zgromadzonych dzięki chętnym odpocząć nie patrząc na kryzys, hotele spotkają jesień rączej spokojnie.
Gdzie i ile kosztuje przyjemność Ceny na hotele, podobnie jak i na inne obiekty zależne są od miejsca lokalizacji. Ale nie znaczy to wcale, że gdy obok hotelu nie będzie morza czy pobliskiego jeziora, ceny będą znacznie zaniżone.
Należy zaznaczyć, że większości są to obiekty klasy ekonomicznej czy klasy Biznes albo hotel 2- 3* gwiazdkowy. Analizy rynku pokazują, że pensjonaty i bazy odpoczynku klasy ekstra-ekonom z minimalnym poziomem komfortu, istnieją najdłużej, a zatem na sprzedaż wystawiane są znacznie rzadziej.
Fachowcy kampanii
InteCredit sprawdzili i określili przedsiębiorstwa takiego typu, co pomoże zorientować się w w temacie
bieżących cen.
Wartość obiektów, w zależności od lokalizacji i klasy hotelu waha się w następujących granicach:
Regiony Południowe od $700 tys. (bazy odpoczynku na Krymie, Arabatska Streła), do $1 młn. 500 tys. (kompleks wypoczynkowy w uzdrowisku m. Siergiejewka, obwód Odesski)
Południowy wschód od $1 200 młn. (hotel - m. Zaporożje), do $1 młn. 600 tys. (hotelowy kompleks na brzegu morza Azowskiego, m. Kiriłłowka, obwód Zaporożski)
Zachodnie regiony od $480 tys. (baza odpoczynku w obwodzie Iwano-Frankowskim) do $3 młn. 200 tys. (Hotel Uzdrowiskowy m. Truskawiec, obwód Lwowski)
Północny wschód i wschód Ukrainy od $600 tys. (baza odpoczynku w obwodzie Sumskim) do $3 młn. (4-gwiazdkowy kompleks hotelowy - m. Krzywy Róg).
Cóż dotyka hotelowych kompleksów w samym Kijowie, to tu ceny na nich osiągają $10 młn. i wyżej.
Czy to warto kupować? Po to, by oszacować perspektywy dla biznesu hotelarskiego na Ukrainie, dla porównania musimy zwrócić się do przeszłości. Usługi nadane hotelom i innym obiektom takiego typu, w ostatnim 2007roku przed kryzysem na Ukrainie, stanowiły 2 młrd. 47 młn. grn. (+ 35% w porównaniu z 2006 r.)
Wskaźnik średniego rocznego zapełnienia hoteli na Ukrainie wynosi 30%. Przy tym minimalne zapełnienie hoteli 9% , odnotowano w obwodzie Ługanskim i Nikołajewskim, a maksymalne 78 % - w Sewastopolu. W Kijowie ten wskaźnik wynosi 40-60%.
Prioritety obcych turystów rozdzielono następująco: Kijów (36,1%), Krym (10,4%), obwody: Lwowski (9,1%), Odesski (5,3%), Dniepropietrowski (5, 3%), Kijowski (4,2%), Doniecki (4,0%).
Średnia długotrwałość pobytu jednej osoby w hotelu wyniosła: dla biznes-turystów 2,6 -3,0 doby, dla miłośników turystyki zdrowotnej 5,5 8,0 d.
Kryzys wyraźnie podkorygował te liczby tak atrakcyjne dla potencjalnego inwestora. Według poprzednich danych za 2008 rok, w sektorze było odnotowano 15-17% upadku obrotów. Jednak kryzys nie będzie trwać wiecznie, a doświadczenie nam podpowiada, że wraz z początkiem stabilizacji ekonomiki (który najbardziej optymistycznie nastawieni eksperci prognozują już na drugą połowę 2010 roku) przemysł rozrywkowy i bezpośrednio powiązany z nim sektor hotelowy, po prostu skazani są na wzrost.
Nie warto zapominać i o
biznes- turystyce, która w sezonie jest znacznie mniej poddana wahaniom, niż turystyka zdrowotna. Przeciętnie, obsługa biznes-turystów przynosi hotelom do
40 - 50% dochodu i znacznie sprzyja podnoszeniu konkurencyjności.
I wreszcie, Ukraina ma wszystkie założenia liczyć na przyznanie prawa organizacji meczów
Euro-2012 czyli na udział w wydarzeniu, które, przy udanym zbiegu okoliczności, może stać się ucieleśnieniem marzeń całego życia każdego posiadacza hotelu.
Komentarz specjalisty:
Teraz w segmencie sprzedaży biznesu hotelowego na Ukrainie martwy sezon i nie warto oczekiwać napływu na rynek znacznej ilości nowych obiektów, aż do nastania chłodów, uważa
Walerij Żeriegiela, dyrektor kampanii
InterCredit.
W ostatnich miesiącach, naogół właściciele nowych obiektów hotelowych, otwartych w latach 2008-2009, podają oferty na sprzedaż, bo nie zdążyli oni jeszcze uzyskać stałych klientów.
Właściciele zaś hoteli, dłużej pracujących na rynku, narazie nie będą śpieszyć się poczekają oni do jesieni.